Czy wiesz, że..:

w Polsce mamy własne "Lazurowe Wybrzeże"? W Polsce trudno znaleźć miejsce, gdzie można wypocząć nad prawdziwie lazurową wodą. Okazuje się, że jest jednak takie miejsce, które przypomina chorwackie plaże... Niestety nie wolno się tam kąpać. Nieopodal Lasek i Psar w województwie wielkopolskim znajduje się Lazurowe Jezioro, znane również jako Osadnik Gajówka. Woda w nim ma przepiękny, błękitny kolor i jest niezwykle przejrzysta. Skąd ta barwa? Woda nasycona jest węglanem wapnia, który jest tu transportowany razem z popiołami i żużlami przez Elektrownie Adamów, bowiem Osadnik Gajówka jest fragmentem dawnego wyrobiska.Woda ma odczyn silnie zasadowy, dlatego nie wolno się w niej kąpać. Innym powodem, dla którego lepiej nie wchodzić do jeziora, są grząskie brzegi, dlatego nie powinno się nawet spacerować zbyt blisko tafli wody. Po północnej stronie zbiornika znajduje się położony 115 m n.p.m. punkt widokowy, z którego doskonale widać całą Gajówkę.

Czy wiesz, że..:

W naszych czasach istnieje błękitny smok morski? W fachowej literaturze funkcjonuje także jako jaskółka morska czy błękitny anioł. To nazwy potoczne, a tak naprawdę to Glaucus atlantikus, czyli ślimak morski - w dodatku jadowity! Mają zaledwie kilka centymetrów. Ślimak żyje w wodach strefy umiarkowanej i tropikalnej u wybrzeży Republiki Południowej Afryki, Mozambiku i wschodnim wybrzeżu Australii. Ślimak pływa i porusza się do góry nogami, a wszytko za sprawą pęcherza pławnego w żołądku, w który pompuje odpowiednią ilość gazu. Błękitny anioł jest drapieżnikiem, najczęściej żerującym na osobnikach większych od siebie. Co więcej, posiada niezwykłą umiejętność pobierania jadu od innych jadowitych zwierząt i wykorzystywania go na swój własny użytek. Jest odporny m.in. na jad meduzy, dzięki temu może przepłynąć między jej mackami i wyrwać kawałek ciała. Ponadto podczas jedzenia smok dosłownie połyka parzydełka meduzy. Jad meduz jest u ślimaków bardziej skoncentrowany, przez co jego oparzenie ma objawy podobne do oparzenia przez meduzę, ale może być nawet bardziej bolesne. Kontakt z większą liczbą jadowitych ślimaków może doprowadzić nawet do zapaści lub niewydolności oddechowej.

Czy wiesz, że..:

Istnieje nietoperz morski? Zwany po angielsku Red-lipped Batfish występuje na Galapagos. Nie do końca wiadomo, w jakim celu usta ryby są w rzucającym się w oczy czerwonym kolorze. Zwierzę to jest wyposażone dodatkowo w specjalny wabik na przynętę umieszczony przed jej oczami, ich płetwy zostały przekształcone w odnóża do przemieszczania się po dnie, a ich skóra jest niezwykle gruba i wymaga sporej siły, by ją przebić. Czyż nie jest urocza?

 

Czy wiesz, że..:

Istnieje podwodne cmentarzysko samolotów z II wojny światowej? Znajduje się ono w Kwajalein – największym atolu w archipelagu Wysp Marshalla. Jest to miejsce spoczynku ponad 150 maszyn z tego okresu. Maszyny te spoczywają zamknięte tonią oceanu na głębokości 45m. Część naturalnie zestrzelona i wbita w dno oceanu, część celowo przetransportowana do atolu Kwajalein, ponieważ transport do USA okazał się zbyt kosztowny. Miejsce to nie jest przypadkowe, ponieważ w Wyspach Marshalla ulokowana jest wojskowa baza lotnicza i morska USA, oraz poligon antybalistyczny Ronald Reagan Ballistic Missile Defense Test Site.

Czy wiesz, że..:

Istnieje szklana plaża? Znajduje się ona w miejscowości Fort Bragg w Kalifornii. Kiedy zakończyła się II wojna światowa, ten fragment wybrzeża służył jako wysypisko śmieci. Przez około 20 lat wyrzucano tu między innymi ogromne ilości różnobarwnego szkła, zanieczyszczając coraz bardziej plażę i morską wodę. W 1967 roku mieszkańcy znaleźli nowy teren na składowanie odpadów, zaś zdewastowane wybrzeże pozostało na kolejne lata niechlubnym świadectwem ludzkiej lekkomyślności wobec przyrody. Kiedy zdawało się, że dla plaży nie ma już ratunku, natura zaczęła naprawiać błędy człowieka. Morskie fale przez 30 lat szlifowały szklane odłamki, zamieniając je w niespotykany gdzie indziej tęczowy kobierzec. Mieszkańcy zaczęli dostrzegać niezwykłość tego miejsca i dopomogli naturze, usuwając z plaży inne niż szkło odpady, zaś cały teren został objęty ochroną.
Obecnie Glass Beach odwiedzają tłumy turystów chcących zobaczyć to niezwykłe dzieło natury i... ludzkiej lekkomyślności.

Czy wiesz, że..:

Istnieje różowe jezioro, które mimo wielu przeprowadzonych badań, zagadki jego koloru nie udało się ostatecznie rozwiązać? Mowa o jeziorze Hillier w Australii. To jezioro bezodpływowe, czyli takie, w którym dopływ wody równoważony jest przez parowanie. Ma około 600 metrów szerokości, a od oceanu oddziela je jedynie wąski pas ziemi. Zbiornik otaczają eukaliptusy oraz drzewa z gatunku Melaleuca leucadendra. Warto podkreślić, że przyczyny pochodzenia pięknego różowego koloru innych jezior, takich jak pobliskie jezioro Różowe (Pink Lake) czy senegalskie jezioro Retba, zostały naukowo potwierdzone. Teorii dotyczących jeziora Hillier jest kilka. Jednak najbardziej prawdopodobne jest, że różowy kolor, podobnie jak w innych jeziorach, jest wynikiem wysokiego zasolenia połączonego z obecnością kochającego sól gatunku algi Dunaliella salina oraz halobakterii. W przeciwieństwie do innych jezior różowych, które regularnie zmieniają kolory w zależności od wahań temperatury, jezioro Hillier utrzymuje swój różowy odcień przez cały rok. Po wlaniu do naczynia lub butelki woda nadal ma różowy odcień. Jednak bez względu na przyczynę pochodzenia koloru, woda nie stanowi żadnego zagrożenia dla ludzi. Niestety, pływanie w nim nie jest możliwe, ponieważ wyspa jest używana tylko do celów badawczych. Turyści mogą ją podziwiać tylko z góry - np. podczas lotu helikopterem.

Czy wiesz, że..:

Istnieje podwodny wodospad? Oczywiście to tylko niezwykła iluzja, stworzona przez naturę. Ów "wodospad" znajduje się przy brzegu wyspy Mauritius położonej w odległości około 2 tysięcy kilometrów od południowo-wschodniego wybrzeża Afryki, niedaleko Madagaskaru. Powodem podwodnej iluzji są oczywiście piaski i muł, które zdają się „płynąć” sprawiając, że barwa wody zmienia się i zdaje przypominać wodospad. Piasek tworzący wrażenie wodospadu przemieszcza się wraz z prądem oceanicznym z wyższej półki przybrzeżnej do niższych warstw, położonych dalej od brzegu. Kiedy zmieszana z piaskiem woda przechodzi przez załamanie terenu, powstaje niezwykły efekt wodospadu.Ponadto naniesiony piasek tworzy żłobienia, które sprawiają poczucie trójwymiarowości, tak jakby woda naprawdę spływała w głąb oceanu. Doskonałe warunki do podziwiania tego zjawiska są z góry Le Morne lub podczas lotu helikopterem albo google maps 😉

Czy wiesz, że..:

Istnieje wyspa, na której żyją Sentinelczycy, o których nie wiadomo dosłownie nic? Mowa o North Sentinel to jedna z wysp archipelagu Andamanów w Zatoce Bengalskiej. Nie wiadomo ilu Sentinelczyków zamieszkuje tą niewielką wyspę (szacuje się, że populacja liczy od 50 do 400 ludzi). Nie wiadomo również jakim językiem się posługują, w co wierzą, czym się żywią, ani jak mieszkają. Sentinelczycy opierają się wszelkim próbom kontaktu, pozostając jednym z ostatnich ludów nietkniętych współczesną cywilizacją. Co więcej w bardzo agresywny sposób reagują na jakąkolwiek próbę kontaktu (w tym na pomoc humanitarną). Na wyspę można dopłynąć jedynie małymi, zwrotnymi żaglówkami lub zaopatrzonymi w wiosła łódkami z powodu zdradliwych raf koralowych. I to tylko wtedy, kiedy jest dobra pogoda, a morze jest spokojne. A to ma miejsce jedynie w ciągu dwóch miesięcy każdego roku! Ciekawe jest też to, że rafy koralowe, które strzegą wyspiarzy przed wizytami obcych przybyszów, są też jednocześnie prawdziwie łaskawym darem natury dla tego odizolowanego od świata plemienia. Skalne wały tworzą u wybrzeży wysp płytkie laguny pełne ryb i skorupiaków, więc Sentinelczycy nigdy nie musieli wypływać na dalekomorskie połowy. Jeśli dorzucić do tego fakt, że wyspa obfita jest w owocowe drzewa i dziką zwierzynę, to śmiało można stwierdzić, że ten dziki lud zamieszkujący teren 72 kilometrów kwadratowych ma wszystko podane na talerzu. Wyspa została odkryta w 1771 roku przez Brytyjczyka Johna Ritchie, który zobaczył ją z pokładu okrętu „Diligent”. Ritchie naniósł wyspę na mapy i stwierdził, że jest ona zamieszkana. Ponad 100 lat później u wybrzeży wyspy rozbił się statek handlowy „Nineveh” – zaatakowana przez mieszkańców wyspy załoga została ewakuowana przez brytyjską marynarkę wojenną.W 1947 roku Indie uzyskały niepodległość i przejęły od Brytyjczyków archipelag Andamanów, na którym znajduje się wyspa. Aż do 1967 roku nikt nie zapuszczał się na wyspę – wtedy to grupa naukowców z Indii chroniona przez uzbrojonych policjantów i marynarzy odwiedziła wyspę by nawiązać kontakt z jej mieszkańcami. Ci jednak ukryli się w dżungli. W 1975 roku na wyspę trafiła ekipa filmowa National Geographic. Kiedy uczestnicy wyprawy zostawili podarunki dla tubylców na plaży i wycofali się do łodzi z dżungli wybiegł tubylec i rzucił dzidę, która boleśnie zraniła szefa ekipy filmowej w udo – wobec takiej niewdzięczności wstrzymano wszystkie wizyty na wyspie. W 1997 roku władze Indii zakończyły jakiekolwiek próby skontaktowania się z Sentinelczykami. Po wielkim Tsunami, które nawiedziło Azję w 2004 roku rząd Indii wysłał powietrzne patrole na wyspę, by sprawdzić czy jej mieszkańcy przeżyli kataklizm. W stronę śmigłowca Indian Navy poleciały kamienie i strzały – w ten sposób uznano, że Sentinelczycy przeżyli tsunami i nie potrzebują pomocy. Od 2005 roku wprowadzono absolutny zakaz zbliżania się do wyspy na odległość mniejszą niż 3 mile. Okolice wyspy patrolowane są przez jednostki indyjskiej marynarki, a próba dostania się na zakazaną wyspę grozi grzywną, lub karą więzienia. W 2006 roku dwóch rybaków trafiło na wyspę przez przypadek (ich lina kotwiczna przetarła się, a łódź zniesiona została na rafy w pobliżu wyspy). 48-letni Sunder Raj i 52-letni Pandit Tiwari zostali natychmiast zabici przez mieszkańców wyspy North Sentinel

Czy wiesz, że..:

Istnieją dwie wyspy, które leżą od siebie jedynie 3,8 km, jednak czas na nich różni się o 24 godziny? Mowa o wyspach Diomedesa, które położone są w Cieśninie Beringa łączącej Ocean Arktyczny z Oceanem Spokojnym. Duża Diomeda zwana również Wyspą Ratmanowa ma powierzchnię 29 km kwadratowych, zaś Mała Diomeda zaledwie 7,3 km kwadratowego. Dzieje się tak ponieważ obydwie wyspy oddziela od siebie międzynarodowa linia zmiany daty oraz granica amerykańsko-rosyjska. Na Dużej Diomedzie należącej do Rosji znajduje się stacja pogodowa, zaś Mała Diomeda jest częścią amerykańskiego stanu Alaska i zamieszkuje ją około 135 mieszkańców. Ze względu na ich położenie, wyspy nazywa są również “Wyspą Wczorajszą” i “Wyspą Jutrzejszą”. Obie wyspy są trudno dostępne przy wzburzonym morzu ze względu na swoje położenie. Co ciekawe przy mroźnych zimach kawałki zamarzniętego lodu tworzą swoisty most łączący obie wyspy. W takich chwilach można praktycznie przejść pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Rosją bez kontroli wizowej czy paszportowej. Niestety jest to możliwe tylko teoretycznie, gdyż prawo zakazuje przekraczania Cieśniny Beringa. Pierwotnie wyspy zamieszkiwane były przez Eskimosów, a pierwszy europejczyk dotarł tu w 1648. Gdy w 1867 roku Stany Zjednoczone kupiły Alaskę od Rosji, Mała Diomeda została dołączona do tej transakcji a nowa granica została wyznaczona pomiędzy wyspami.

Czy wiesz, że..:

Istnieje podwodne miasto? Znajduje się w chińskiej prowincji Zhejiang, na wschodnim wybrzeżu Państwa Środka w jeziorze Qiandao, które nie jest dziełem natury, lecz tworem człowieka. Zbiornik ten powstał w 1959 roku w wyniku zalania pobliskiej doliny po zakończeniu prac związanych z budową elektrowni wodnej i tamy na rzece Xin’an. W rezultacie pod wodą znalazło się kilkadziesiąt miast i kilkaset wsi, a ich mieszkańcy zostali obowiązkowo przesiedleni. Zostały zalane też dwa starożytne miasta, He Cheng i Shi Cheng. Chińscy urzędnicy przypomnieli sobie o nich dopiero w 2011 roku, kiedy zorganizowali nurkową ekspedycję celem ich odnalezienia.

Czy wiesz, że..:

Istnieje krab, którego rozpiętość odnóży osiąga nawet do 4m? Mowa o Japońskim krabie pacyficznym. Jest on największym stawonogiem na świecie, waży około 20kg. Został on sklasyfikowany w 1836 przez holenderskiego zoologa i arystokratę Coenraada Jacoba Temmincka. Ponieważ jest szczególnie starym gatunkiem, jest zaliczany przez naukowców do żywych skamieniałości. Jest ostatnim żyjącym jeszcze gatunkiem z rodzaju Macrocheira; pozostałe gatunki dawno wymarły. Występuje na dnie Oceanu Spokojnego, niedaleko wschodniej strony Archipelagu Japońskiego, przeważnie na głębokościach od 200 do 300 metrów. Większość roku kraby te spędzają w oceanie, na brzeg wychodzą jedynie wiosną, aby złożyć swoje jaja i właśnie o tej porze roku bardzo łatwo spotkać je na japońskich plażach. Ich małe zaraz po wykluciu wędrują do wody. Niewiadomo zbyt wiele na temat tych krabów, ponieważ żyją one na dużych głębokościach. Niektórzy badacze twierdzą, że japoński krab pacyficzny dożywa wieku nawet 100 lat, lecz wszystkie te hipotezy nie zostały jeszcze potwierdzone.

Czy wiesz, że..:

Mokenowie, to nomadzi morscy, często nazywani Cyganami morskimi. Wyspecjalizowali się w niewiarygodnym dla możliwości ludzkich, schodzeniu pod wodę na głębokość 20m i wstrzymywaniu oddechu na ponad 3 minuty!

Czy wiesz, że..:

Istnieje wrzące jezioro? W samym sercu Karaibów, na wyspie Dominika znajduje się Park Narodowy Morne Trois Pitons, który jest obszarem o zwiększonej aktywności wulkanicznej. Na powierzchni 7 tysięcy hektarów znajduje się 5 wulkanów, kilkadziesiąt gorących źródeł i nieustanie wrzące jezioro Boiling Lake, które jest równie niezwykłe, co i groźne. Jest to drugi co do wielkości gorący zbiornik na świecie - Boiling Lake (Wrzące Jezioro), którego temperatura oscyluje przy brzegu w granicach od 80 do 90 stopni Celsjusza. Na środku jeziora tworzą się strefy, w których woda nieustannie wrze. Przybliżona powierzchnia tego jeziora wynosi 0,28 hektara. Znajduje się ono na zboczach wulkanu Morne Watt. Z niezwykle wysoką temperaturą zbiornika mamy do czynienia, dzięki położeniu na jego dnie fumaroli, z których wydostają się ekshalacje. Jezioro jest zasilane przez opady deszczu i dwa małe strumienie, które do niego spływają. Następnie woda przedostaje się do lawy, gdzie jest ogrzewana do temperatury wrzenia. Boiling Lake charakteryzuje się gwałtownymi zmianami poziomu wody. Pod koniec 2004 roku zaobserwowano niemal pusty krater, wewnątrz którego temperatura wynosiła zaledwie 20 stopni Celsjusza. Do normalnego poziomu jezioro powróciło już jednak dwa tygodnie później. Niski poziom wody może być tu jednak zdradziecki, o czym przekonano się w 1901 roku. Nad jeziorem zmarły wtedy dwie osoby, które prawdopodobnie udusiły się dwutlenkiem węgla.

Czy wiesz, że..:

Istnieje wodny płaz, który w chwili wyschnięcia wodnego zbiornika przeobraża się, tracąc skrzela i płetwę wokół ogona!? Posiada również zdolność regeneracji utraconych części ciała. Ogon, fragmenty skrzeli, lub odnóża młodocianym osobnikom odrastają w całości. Mowa o Ambystoma mexicanum – aksolotl meksykański. To zagrożony wyginięciem płaz ogoniasty występujący endemicznie, żyjący w mulistym dnie jeziora. Płaz ten w ciągu całego życia zachowuje formę larwalną, zdolną do rozmnażania. W naturze spotykany tylko w dwóch wysokogórskich jeziorach Meksyku. Jeziora Xochimilco i Chalco (już nie istnieje – wyschło) położone są/były na wysokości 2300 m.n.p.m. niedaleko stolicy Meksyku. Jest gatunkiem konsumpcyjnym. Jego mięso jest ponoć bardzo smaczne. Z powodu degradacji środowiska naturalnego grozi temu gatunkowi wyginięcie w naturze. W celu ochrony został objęty przepisami Konwencji Waszyngtońskiej CITES oraz został wpisany na Czerwoną Listę Gatunków Zagrożonych (IUCN). Na szczęście w hodowlach amatorskich i laboratoryjnych (do badań z zakresu transplantologii, a także endokrynologii czy genetyki) jest z powodzeniem rozmnażany i te są głównym źródłem tych zwierząt.

Czy wiesz, że..:

Istnieje naturalne jezioro asfaltowe? Położone jest na wyspie Trynidad w pobliżu miasta La Brea w Indiach Zachodnich. Jezioro zajmuje powierzchnię 44 hektarów i szacuje się, że ma około 106 metrów głębokości. Geneza Jeziora Asfaltowego nie jest w pełni wyjaśniona, przyjmuje się, że misa jeziorna powstała wskutek wyrzutów gazów i błota (wulkan błotny), być może, przy udziale trzęsienia ziemi. Zalegająca płytko pod powierzchnią ropa naftowa, wydostając się, przechodzi proces przeobrażania – utraty składników lotnych oraz częściowego utlenienia i polimeryzowania pozostałych, w wyniku czego powstaje asfalt naturalny. Asfalt tworzy na powierzchni jeziora ciemnoszare płaty, a w zagłębieniach pomiędzy nimi zbiera się woda deszczowa. Jezioro jest w nieustannym ruchu, ponieważ asfalt przesuwa się od środka w kierunku brzegów. Szacuje się, że jezioro ma rezerwy asfaltu sięgające 6 mln ton, co sprawia że wydobycie może trwać jeszcze 400 lat.

Czy wiesz, że..:

Istnieje jezioro, które każdego roku paruje, odsłaniając całą masę niewielkich jeziorek? Mowa o Spotted Lake (Kliluk). To słone, bezodpływowe jezioro położone niedaleko miejscowości Osoyoos w Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie. To jedno z najbardziej niezwykłych jezior na Ziemi. Niesamowity wygląd jasnej, solnej powierzchni upstrzonej wielokolorowymi plamami zawdzięcza parowaniu wody i wysokiej koncentracji i krystalizacji minerałów - głównie siarczanu magnezu, wapnia, siarczanu sodu, ale też srebra czy tytanu. Liczba białych, żółtych, zielonych i niebieskich plam zmienia się, ale wynosi zazwyczaj 300-400. Jezioro od dawna uważane jest za święte miejsce przez kanadyjskich Indian zamieszkujących dolinę Okanagan i jest ich własnością (potrzebne jest pozwolenie na wstęp). Indianie wykorzystywali właściwości minerałów i błota ze Spotted Lake w tradycyjnym lecznictwie. Pięć lat temu Kevin Cannon z Brown University w USA przebadał dokładnie skład jeziora Kliluk, który miał być, jego zdaniem, podobny do tego, jaki występował swego czasu w akwenach na Marsie. I chociaż, jak zauważa nytimes.com, „nie był w stanie sformułować jakiś silnych teorii dotyczących klimatu na Czerwonej Planecie”, opisał dość dokładnie samo Spotted Lake:
- Pod grubą skorupą soli mineralnych znajduje się warstwa gęstego, czarnego błota, którą czuć specyficznie zgniłymi jajkami, ze względu na dużą zawartość siarki – przekonywał, cytowany przez amerykański portal, dodając przy tym, że w niektórych z „jeziorek” żyją glony, które potrafią przetrwać w tak zasolonym środowisku. – Mimo tak trudnych warunków wciąż istnieje tam życie!

 

Czy wiesz, że..:

Istnieje jezioro, które świeci? Wszystko zaczęło się latem 2006 roku, gdy grudniowe pożary z niezwykłą siłą pustoszyły stan Wiktoria w Australii. Gdy rok później ten obszar zalały potężne powodzie, spłukały one ogromne ilości bogatych w azot popiołów do jezior w rejonie rolniczego rejonu Gippsland. W kolejnych latach w wodzie zaczęły się mnożyć glony, sinice i jednokomórkowe bruzdnice. I to właśnie te ostatnie, należące do gatunku Noctiluca scintillans, zrobiły niesamowite przedstawienie. Zdjęcie (po prawej stronie- poniżej) pokazuje, że bioluminescencja, czyli świecenie żywych organizmów, często wzbudzana jest przez ruch. Strumienie światła powstały, gdy dwie osoby mocno rozbryzgiwały wodę przez kilkanaście sekund  To lucyferyna, pigment potrafiący wytwarzać podczas utleniania światło. Jednym z rodzajów lucyferyny posługują się nasze robaczki świętojańskie.

Czy wiesz, że..:

Najcięższą kostnoszkieletową rybą i najbardziej płodną na świecie jest samogłów? Ze względu na jej silnie spłaszczone bocznie ciało nazywana jest również rybą-słońce, rybą-księżyc lub mola mola (z łacińskiego kamienny młyn). Ma bardzo duży zasięg występowania. Jest obecny w strefie tropikalnej, subtropikalnej i umiarkowanej wszechoceanu. Unika wybrzeży. Pływa dość słabo, majestatycznie niczym łódź podwodna w toni wodnej oceanu, ale zwykle blisko powierzchni wody. Czasem kładzie się na bok. Daje się unosić morskim prądom. Ryba ta potrafi wydawać odgłosy! Jest niegroźna i żywi się meduzami, zooplanktonem, glonami i małymi rybkami. Sama za to jest nie tylko niejadalna a wręcz trująca. Jej narządy zawierają bowiem silne neurotoksyny. Dorasta do 3,3 metrów długości ciała i 2000 kg masy ciała. Co ciekawe samice samogłowa mogą na raz produkować nawet do 300 milionów jaj – to najwięcej spośród wszystkich kręgowców!

Czy wiesz, że..:

Istnieje podwodny hotel? Na Oceanie Indyjskim 50 km od wybrzeży Tanzanii na wyspie Pemba (zwanej również Zieloną Wyspą) znajduje się “Manta Resort”. Znajduje się 250 metrów od brzegu i oferuje niesamowite widoki. Zaprojektowana przez Szwedzką firmę Genberg Underwater Hotels ta trzypiętrowa struktura oferuje taras, łazienkę i salon leżąca na poziomie morza oraz sypialnię znajdującą się pod wodą. Koszt? jedynie $1500 za noc. Widoki i wrażenia są jednak bezcenne!

Czy wiesz, że..:

Istnieje wyspa, która jest nie większa niż boisko piłkarskie i jest najbardziej zaludnionym miejscem na świecie? To skalista wyspa Migingo, która leży we wschodniej części Jeziora Wiktorii. Żyje na niej aż 400 osób! Ten niewielki skrawek lądu, dniem i nocą jest patrolowany przez 24 żołnierzy z gotowymi do strzału karabinami HK G3 - 12 żołnierzy z Kenii i 12 z Ugandy. Oba te afrykańskie państwa roszczą sobie prawo do Migingo, ponieważ wyspa leży dokładnie na granicy, która przebiega przez największe jezioro Afryki. Każdego ranka mała flota kolorowych łodzi wypływa z oddalonego o 20 kilometrów wybrzeża i zawija do Migingo – wówczas nawet 2000 osób i ponad 800 łodzi kotłuje się wokół pokrytej kamieniami i blachą falistą skały o powierzchni 0,005 km2. Dlaczego? Bo w jej pobliżu znajdują się bogate łowiska okonia nilowego, którego połowy i przetwórstwo to podstawa skromnej egzystencji dla około 3 milionów ludzi!
A Jezioro Wiktorii powoli umiera..

 

Czy wiesz, że..:

Istnieje zatopione miasto faraonów? Zatopione na dnie Zatoki Aboukir miasto Heraklion-Thonis było w czasach starożytnego Egiptu uważane za największe centrum handlowe w regionie Morza Śródziemnego. Jego powstanie datuje się na VIII wiek p.n.e. Sama Kleopatra osobiście przyczyniła się do powstania świątyni Amona w Heraklionie, której pozostałości odkryto zupełnie przez przypadek w 2001 roku w ramach działań archeologicznych mających na celu odtworzenie widoku starożytnego miasta-portu. Z pomocą przyszła technologia 3D, która pozwoliła naukowcom na stworzenie mapy nieistniejącego już miasta. Heracleion obrósł legendą do tego stopnia, że jeszcze niedawno porównywano go do mitycznej Atlantydy. W roku 2001, archeolog dr Franck Goddio zainicjował badania w tym regionie, poszukując XVIII wiecznych francuskich okrętów zatopionych w walkach na Nilu. Znalezisko, jak to często bywa, napotkane zostało zupełnie przypadkiem. W wyniku osunięcia się warstwy piasku i błota odsłonione zostały pozostałości starożytnego miasta, i oczom nurków ukazało się bogactwo i dawne wspaniałości Heraklionu. Archeologowie znaleźli 50 metrów pod powierzchnią wody zakotwiczony statek z ponad 700 walutami w złocie, brązie i kamieniu, które były wówczas stosowane w obiegu. Oczom naukowców ukazały się również wspaniale zachowane 5-cio metrowe posągi oraz kamienne tablice zapisane w starożytnych językach i dziesiątki sarkofagów.

Czy wiesz, że..:

W wodach Port Douglas w Australii miejscowi nurkowie zauważyli ogromną "tubę" o różowym połysku? Jej długość oszacowali na około trzy metry. Co ciekawe, nie jest jednym organizmem, a wieloma. Nazywa się je iskrzyłudami albo pyrosomidami, a składają się z tysięcy indywidualnych identycznych organizmów, tzw. zooidów. Każdy mierzy zaledwie kilka milimetrów. Pyrosomidy należą do organizmów, które cechuje bioluminescencja, czyli możliwość wytwarzania światła. Utrzymuje się ono wyjątkowo długo oraz jest bardzo jasne. Poza tym mogą się "klonować". Oznacza to, że każde obrażenie, które odniosą, naprawi się. Każdy zooid jest hermafrodytą (czyli obojnakiem). Uważa się, że jeżeli dwie kolonie wpadną na siebie w oceanie, mogą się rozmnażać.
Największe z gigantycznych iskrzyłudów mogą mierzyć nawet 18 metrów i być tak szerokie, że w ich środku zmieściłby się cały człowiek.

Facebookgoogle_plusmail
Centrum Nurkowe Płetwal Poznań      pletwal@pletwal.eu       +48 531-878-858kliknij i zapisz się na newsletter....